środa, 7 stycznia 2015

Powrót...

...do szkoły, przedszkola i pracy...Dom wyludnił się, a ja zostałam sama z kubkiem gorącej kawy. Czekam na swoją drugą zmianę...Nisiula czekała na powrót do szkoły z wielką niecierpliwością, Junior spłakał się, ale najważniejsze, że ani w szatni ani pod drzwiami sali nie robił żadnych drastycznych scen. Wszedł, wtopił się w tłum kolegów i tyle...Migdałowy po dwóch tygodniach leniuchowania pojechał na pierwszą zmianę...Juz zapomniałam jak to jest, kiedy nikogo nie ma w domu...Jakoś tak...smutno...?!?