piątek, 19 maja 2017

...

Padłam. Dosłownie. Trudno powiedzieć, czy po raz kolejny zaatakował mnie jakiś wirus czy zaszkodziły mi prace polowe na wietrze. Temperatura 38,7 stopnia, dreszcze, ból głowy, ból stawów skutecznie odebrały chęć wstania z łóżka. Na szczęście z pomocą przybyła moja Mama, która ogarnęła Bobasa i pozostałą dwójkę, dzięki czemu mogłam jako tako dojść do siebie. Pomogła witamina C przyniesiona przez Teściową. Przeżyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz